BLOG << zobacz wszystkie wpisy

18 lutego 2013,

Dzień sądu

Kpł 19, 1-2.11-18 · Ps 19 · Mt 25, 31-46

Dzisiejsze czytania przedstawiają scenę sądu ostatecznego. Powiedziano już na ten temat ogromną ilość kazań ponieważ to bardzo znany tekst.
Podkreśla znaczenie naszego życia, nie tylko intencji, nie tylko to, w co wierzymy ale praktyczny wyraz naszej miłości.

Spójrzmy na kontekst. Do kogo Jezus kieruje te słowa. W pierwszym rzędzie są to Żydzi, którzy przybyli do Jerozolimy na święto Paschy. Przybyli z całego Cesarstwa, wiele tysięcy kilometrów, aby oddać chwałę Bogu. Może myśleli, że ten czyn będzie ich główną zasługą na sądzie ostatecznym? W Jerozolimie trwał kult składanych ofiar. Roznosiła się woń spalenizny, cała świątynia funkcjonowała w oparciu o ten kult. Całe miasto funkcjonowało rytmem pątników. Być może wielu słuchaczy myślało, że złożone ofiary będą ich największą zasługą na sądzie? Codzienne modlitwy w świątyni, post lub jałmużna? Jezus nie krytykuje tych rzeczy, uważa je za dobre, ale wskazuje na coś o wiele ważniejszego: czy żyjesz miłością? Czy po prostu masz w sobie miłość? Bo ona sprawia, że pochylasz się nad głodnym, spragnionym i nagim. Pomagasz im w nieszczęściu i nie myślisz tylko o sobie.

Sąd jest realny. Jest zapowiedzianą przyszłością, tak samo pewną jak pierwsze przyjście Jezusa, Jego życie i dzieło odkupienia. Na tym sądzie rozstrzygnie się najważniejsza sprawa naszego życia: gdzie spędzimy wieczność. Ten sąd zapowiada dwa możliwe miejsca: życie wieczne lub wieczną mękę. Obydwie alternatywy tak samo realne choć ukazują totalnie odmienną rzeczywistość. Jezus ten sąd zapowiedział, abyśmy mieli odpowiednią perspektywę życia.

Jaka jest Twoja perspektywa? Właściwie pytanie, którą z wiecznych opcji wybierasz, jest nie na miejscu. Wiadomo, że podczas sądu ci, którzy zostali skazani na wieczną mękę byli zaskoczeni, chcieli innego wyroku. Myślę, że każdy pragnie życia wiecznego. Każdy pragnie szczęścia i spełnienia, bliskości i miłości. Ale ponieważ ta droga nie jest łatwa, bo wymaga wyrzeczenia się czegoś a dokładnie siebie samego, wielu nie dokonuje takiego wyboru. Jest tu paradoks: „kto kocha swoje życie, straci je, a kto odda, zyska je.” Aby mieć życie, trzeba je najpierw oddać. To najwyższy wymiar zaufania, wiary i jednocześnie konieczny, by na sądzie stanąć po prawej stronie, razem z innymi owcami.