BLOG << zobacz wszystkie wpisy

22 października 2012,

Jeść, pić, używać?

Ef 2, 1-10 · Ps 100 · Łk 12, 13-21

Dzisiaj mamy czytanie z 12 rozdziału Ewangelii św. Łukasza o gromadzeniu bogactw. Jezus mówił o bogactwie bardzo wiele razy. Kościół też powtarza tą naukę przez 2000 lat. Wydaje się, że robi to mało skutecznie, bo ciągle pokusa bogactwa nad miarę często bywa silniejsza od moralności, przyjętych zasad, obietnic a nawet złożonej przysięgi. Już Rzymianie mawiali, że gdy pieniądz śpiewa milknie wszelka inna pieśń. Od tamtefo czasu niewiele się zmieniło. Dziś mówimy, że ze wszystkich rzeczy, jakie człowiek ma, kieszeń nawraca się ostatnia.
Chęć posiadania dóbr jest wielką siłą i można się jej przeciwstawić tylko wielką wiarą. Kontekstem przypowieści jest spór braci o spadek po ojcu. Jeden z nich poprosił Jezusa o rozsądzenie sporu. Jezus nie tylko wymigał się od orzekania, ale podsumował sytuację konfliktu porównaniem go do pobłogosławionego planami rolnika. Czytając przypowieść możemy się zastanowić, co było nie tak, z tym właścicielem. Przecież obfite plony, to nie grzech. Wręcz przeciwnie, to błogosławieństwo. Dalej, czy pobudowanie nowych spichlerzy było złe? Oczywiście że nie! Przecież to właściwe zarządzanie, zabezpieczenie przed zniszczeniem. Dopiero w słowach: “Jedz, pij i używaj” odkrywamy złą postawę. Musimy być świadomi, że dotykamy tu delikatnej materii. Jezus jednak był w tej sprawie bezkompromisowy. Bohater przypowieści miał wrażenie że zyskał niezależność od Boga. Choć niezależność finansowa jest dobra to jest tak tylko tylko w kontekście innych ludzi. W tym przypadku mamy zalecenie, by się nie zadłużać. Jednak w kontekście Boga nie możemy dążyć do niezależności. Jezus nauczał, nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Mamona może dać złudzenie bezpieczeństwa i obfitości i za tym złudzeniem nieodmiennie podąża świat. My jednak mamy siłę, by się temu przeciwstawić, by naszej ufności nie pokładać w bogactwie, a wręcz odwrotnie, wykorzystywać bogactwo w służbie innym.
Musimy jednak pamiętać, że jeżeli odrzucimy myśl bogacenia się to odrzucimy przemożną myśl tego świata, będziemy szli pod prąd, inni będą wytykać nas palcami. Na szczęście jednocześnie będziemy mieli skarb w niebie. Wybór należy do nas. Można zacząć od zastanowienia się: jaka rzecz z tego, co posiadam, nie jest mi tak naprawdę potrzebna i mogę dać ją komuś, kto jej potrzebuje? Jaką częścią moich zarobków chcę się podzielić z kimś potrzebującym? W naszych warunkach też inne pytania: ile chciałbym przeznaczyć na Alfę, wspólnotę, duszpasterstwo? Te pytania, choć proste i praktyczne mają niezwykłą głębię, gdyż dotykają sfery zaufania. Czy maje poczucie bezpieczeństwa oparte jest tylko na Bogu?