BLOG << zobacz wszystkie wpisy

10 sierpnia 2012,

Obumrzeć by wydać owoc

Mdr 3, 1-9 · Ps 112 J · 12, 24-26
Dzisiejsza Ewangelia jest o owocowaniu. Jezus ukazuje w obrazie ziarna pszenicy, że przynoszenie owocu jest związane z poświęceniem. To poświęcenie jest totalne – ziarno umiera, gnije i rozkłada się, ale wpierw wydaje z siebie życie i to wielokrotne.

W przypowieści o czterech glebach Jezus podaje możliwość nawet 100-krotnego plonu. W rolnictwie jest to nieosiągalny przyrost dla pszenicy, nawet przy wykorzystaniu najnowszych technologii. W przestrzeni duchowego pomożenia wydaje się to jednak możliwe, by mieć 100 uczniów w skali całego życia. Taka owocność przyniosła by plon 10 miliardów w 5. pokoleniu. Niesamowite, prawda? Przyjmując pokolenie jako 30 lat otrzymujemy ewangelizację całego świata w 150 lat. Jest możliwe jeszcze szybsze tempo. Jezus w ciągu 3 lat przygotował i wyposażył 12 uczniów. Takie tempo pomnożenia dało by ilość 20 tysięcy uczniów po 4 pokoleniach (12 lat), po 8 pokoleniach ponad 400 milionów. W 9. pokoleniu docieramy do ponad 5 miliardów, a zajmuje to 27 lat ewangelizacji. Nie musiało by przeminąć nawet jedno pokolenie!

Ale by taki owoc przynieść, trzeba determinacji i poświęcenia. Potrzeba obumrzeć lub – jak mówi Jezus – “nienawidzić swego życia”, czyli totalnie się poświęcić. Jeśli nie ma “obumarcia” ziarno pozostaje samo. Nasze życie bywa jeszcze bardziej różnorodne. My możemy się poświęcić “trochę”. Ziarno pszenicy ma tylko dwa wyjścia: albo zachowa swoje życie i zostanie samo, albo poświęci swoje życie i wyda plon. My dokonujemy codziennie wyborów. Jedne mają swoje dłuższe konsekwencje, a inne nie. Czym zatem jest obumieranie? Obumrzeć dla siebie oznacza codziennie, każdego dnia i w każdej chwili, oddać swoje życie Jezusowi i oddać się wykonaniu Jego woli. Wola Boga i Jego plan ma być dla nas tak ważny, że nasze plany staną się niczym. Jezus mówi: “nienawidzić swego życia”.

Wezwanie totalne przynosi konkretny efekt. Rozcieńczanie go prowadzi donikąd. Trwa olimpiada. Sukces odnoszą tylko Ci, którzy poświęcili się przygotowaniom totalnie. Wszystko podporządkowali jednemu celowi: sukces na olimpiadzie. Poświęcenie życia dla Jezusa przynosi plon. Jego owocem może być zdobycie świata dla Ewangelii w jednym pokoleniu. Rozcieńczanie wezwania, nasz grzech, lęk, niepewność i “swoje własne sprawy” dają rezultaty, które mamy. Nie będę się użalał nad słabością Kościoła: podziałów i mentalności zdobywcy lub zamkniętej twierdzy. Patrzę w siebie i moje serce, i pytam się czy już obumarło dla mnie, a żyje dla Pana. I chyba to jest dobre pytanie dla każdego z nas.