BLOG << zobacz wszystkie wpisy

2 października 2012,

Siła słabości

Wj 23, 20-23 · Ps 91 · Mt 18, 1-5.10

Temat dzisiejszych czytań to aniołowie stróże. Ich wyobrażenie pochodzące z licznych barokowych postaci nie pasuje zupełnie do pierwszego czytania. Anioł jest kimś potężnym, mającym w sobie moc Boga i Jego świętość. Tymczasem my mamy setki pulchnych dzieciaczków ze skrzydełkami w każdym nieco starszym kościele. Nie ulegajmy temu wrażeniu! Kiedy Jezus pokazuje dziecko i mówi, że każde z nich ma swojego anioła, który wpatruje się w oblicze Boga, to wyraża w ten sposób wielką troskę Boga o życie małe i bezbronne. Anioł jest bowiem potężnym obrońcą i mścicielem. Tak, tak – jak czytamy w Starym Testamencie: „Nie sprzeciwiaj się mu w niczym, gdyż nie przebaczy waszych przewinień, bo imię moje jest w nim.”

Spójrzmy po kolei na dzisiejsze drugie czytanie. Rozprawiają w nim między sobą Apostołowie. Pada pytanie o to, kto jest największy. Wtedy Jezus pokazuje im dziecko. Dla nas jest to bardziej zrozumiale, ale wtedy dziecko do 13 roku życia było dosłownie nikim. To był dowcip, ironia, albo… rewolucja. Rewolucja, bo największy miał być sługą, niewolnikiem wszystkich. To ekonomia Bożego działania. Chrystus się ogołocił, zrezygnował z chwały i potęgi nieba. Stał się człowiekiem posłusznym aż do śmierci. Ma więc prawo wezwać wszystkich do podobnego poświęcenia. Uniżyć się jak dziecko: pokorne, bezbronne – oto wzór. Opiekować się dzieckiem , kimś słabym, potrzebującym i małym jest wielką cnotą. Na koniec Jezus wyjaśnia: to dziecko jest bezbronne, ale każde z nich ma wielkiego obrońcę. Podobnie jak Izrael, gdy wychodził z Egiptu był chroniony na szlaku wytyczonym przez Boga. Ten anioł był gotowy zatrzymać uzbrojoną armię i zawsze wykonać polecenie Stwórcy.

Takiego obrońcę mamy my, każdy najmniejszy i najsłabszy. Ta wizja porządkuje myślenie o wielkich i powinna wzbudzić nieco respektu dla bezbronnych. Pragnienie zaszczytów jest w każdym z nas. Jezus pokazuje, jak osiągnąć prawdziwą chwałę.