BLOG << zobacz wszystkie wpisy

23 lipca 2013,

Uprawa winogron

Ga 2, 19-20 · Ps 34 · J 15, 1-8

Dzisiaj w czytaniu Ewangelii mamy bardzo piękne słowa z 15 rozdziału Ewangelii wg św. Jana. „Ja jestem krzewem a wy latoroślami”. Któż z nas nie zna tych słów?

Może warto przypomnieć, że porównanie do krzewu winnego ma miejsce w końcówce Ostatniej Wieczerzy. Wcześniej Jezus powiedział o Duchu Świętym, Pocieszycielu, którego Ojciec pośle w imieniu Jezusa (J. 14, 26). Warto tu dodać, że w J. 15, 26 Ducha Św. również Jezus posyła od Ojca. A więc słowa o krzewie winnym padają jakby w szerszym kontekście mowy o Duchu Świętym. Co ciekawe zachodzi tu swoisty dualizm. Z jednej strony to Duch Św. ma trwać w nas. A Jezus utożsamia tę obecność ze swoją obecnością. Z drugiej strony to my mamy trwać w Jezusie, który jest prawdziwym krzewem winnym.

Role są jasno postawione: Jezus to krzew, Ojciec jest ogrodnikiem a my latoroślami, czyli pędami. Jezus zapewnia życiodajne soki, my mamy przynosić owoce, a Ojciec dogląda tego, jak wszystko funkcjonuje. Działalność Ogrodnika jest mało romantyczna, za to praktyczna i skuteczna. „Każdą latorośl, która nie przynosi owocu – odcina, a każdą, która przynosi owoc – oczyszcza.” Dalej jednak Jezus mówi słowa, które pokazują, że nie tylko Prawo działa, ale też i łaska: „Wy już jesteście czyści, dzięki Słowu, które wypowiedziałem do Was”. Warto zauważyć, że już nie ma w Wieczerniku Judasza. Ale jest św. Piotr. „Pozostańcie we Mnie, i Ja (pozostanę) w was” – tak oddaje wiersz 4 interlinia.

Widać wyraźnie, że kluczową myślą porównania do krzewu winnego jest trwanie w Chrystusie. Kilka razy się to powtarza: „trwajcie w Mnie!” Rezultatem trwania jest przynoszenie owocu, który będzie obfity. Widać wyraźne konsekwencje. Kto nie trwa – nie przynosi owocu i Ojciec go odcina. I usycha, wyniesiony na zewnątrz, zbiera się go i spala. Sugestywne, prawda?

A kto trwa, ten przynosi owoc, Ojciec dba o niego. Przypomina mi się świadectwo ogrodnika z Kalifornii, gdy mówił, że dorodne pędy czasami opadają ku ziemi z powodu owoców. Wtedy on, jako ogrodnik, podnosi je, przemywa delikatną gąbką ich zabrudzone liście, aby były czyste, przytwierdza pęd wyżej, aby miał więcej słońca. Tak dba o te pędy, które przynoszą owoc, aby był obfitszy.

Trwanie w Chrystusie nie tylko przynosi coraz obfitszy owoc, ale prowadzi do niesamowitej obietnicy: „proście o cokolwiek chcecie, a stanie się Wam”. To z kolei powoduje we mnie refleksję (nie najlepszą) że jeżeli moje prośby/pragnienia nie są zaspokojone, to znaczy, że niedostatecznie trwam w Chrystusie.

I na koniec jedna myśl, powiązana tematycznie ze zbliżającymi się naszymi rekolekcjami – o uwielbieniu Boga. „Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się Moimi uczniami”. Przynieść owoc i stać się uczniem Jezusa. Dwie rzeczy, które Jezus wymienił, powiązane, ale nieco inne. Obydwie przynoszą chwałę Bogu Ojcu, obydwie wypływają z miłości i to jest ostateczny cel naszego istnienia.